Marsz

I co po marszu?

Nic.

Nie wierzę w to, że Marsze Równości coś zdziałają. W naszym kraju, by coś zmienić, trzeba mieć zaplecze polityczne, a jego środowiska gejowskie w Polsce nie mają. Przecież nie SLD. Partia ta jest stara, skostniała i nie tak znowu bliska propagowaniu równości. Była już u władzy i nic nie zrobiła. I żadne tłumaczenie ‘bo to, bo tamto’ nie pomoże. Mieli czas i go nie wykorzystali. Jak się chce coś zmienić, to od razu, a nie ‘potem, bo coś tam’.

Polskie Marsze są wg mnie dziwne. Zamiast propagowania równości przez imprezy, pikniki czy koncerty chodzi się po mieście z transparentami i przepycha Młodzież Wszechpolską i inne jej podobne organizacje.

Potrzebujemy planu, zaufania i jedności.

Najbardziej rozśmieszyły mnie teksty ONRowców i im podobnych elementów.
‘Pederaści, lesby, geje, cała polska z was się śmieje.’ – no ja nie.
‘Każdy to powie, nie chcemy gejów w Krakowie!’ – dlaczego? Może w końcu gdzieś w Polsce będziemy mieć nasze San Francisco?

Ogólnie ‘pierdolenie kotka za pomocą młotka’.

Gdyby wszyscy działacze gejowscy się zjednoczyli, zapomnieli o waśniach i walczyli dla sprawy, już byśmy mieli pewnie związki partnerskie. Ale nie. ‘On to, ten tamto’. Nie chodzi mi tu o organizację kolejnych parad a o konkretne działania.

Plotki, kłótnie, kopanie dołków i obgadywanie – wobec swoich. Jak możecie?

Poseł Kurski tylko zaciera ręce.. A pomyślcie jak bardzo byłby niezadowolony gdyby się nam udało..

Gdyby tak napisać ustawę i zbierać podpisy? Ktoś za?


About this entry