Zapiski z podróży

21.07
Kurwa! Żebym siedział przed telewizorem i oglądał angielskie seriale..

22.07
“Nie ma do kogo gęby otworzyć.”
“Samotny w wielkim mieście? Przedwczoraj też się czułam strasznie samotnie.. Ale niepotrzebnie. W końcu nie jesteśmy sami.”

Po wizycie w Greenwich pojechałem do National Portrait Gallery. Wysiadłem na Charing Cross i przez Trafalgar Square dotarłem do drzwi galerii. Za nimi, w ciemnym wejściu, przywitała mnie pani (“Hello, Sir”), która siedziała przy stoliku z broszurkami o Portrait Gallery. Wziąłem jedną z nich. Miała wydrukowaną mapkę. Trasa zwiedzania zaczynała się na drugim piętrze. Wjechałem po schodach i rozpocząłem oglądanie obrazów. Czytałem notatki o królach, królowych, duke’ach, baronach, markizach i innych dostojnikach państwowych. Gdy dotarłem do przedostatniej sali drugiego piętra, zauważyłem chłopaka. Brązowe, krótkie włosy, szczupły, wyższy ode mnie, jakieś 20 lat. Przypomniał mi Łukasza, tylko że był od niego chudszy. Łukasz jest masywniejszy, ale niższy. Popatrzyłem na kolesia trochę. “Słodki. Ciekawe skąd jest.” Był blisko mnie. W ręce trzymał książkę, chyba przewodnik. “Le .. Britain” czy coś takiego. Było po francusku. “Hmmm… Francuz..”. Poszedłem dalej. W następnej sali było kilka wielkich obrazów. Gdy stałem przy jednym z nich, on stał za mną i też czytał notatkę przy jednym z dzieł. “O co go zapytać?”. Na nic nie mogłem wpaść. Nie będę go tak znikąd zagadywał. Poszedłem dalej, na pierwsze piętro. Pozwiedzałem kolejne sale – było poświęcone królowej Wiktorii. Szedłem dalej i pod koniec sal sery wiktoriańskiej znowu zauważyłem Francuzika. “Boże, jaki słodki”. Udawałem spokój. Znowu doszedłem do ostatniej sali. “No to parter”. Sale XX wieku były równie ciekawe, co poprzednie. Było ich mniej, więc zwiedzanie poszło szybciej. Wychodziłem z galerii i znowu go zauważyłem. “Przecież jakbyś mu wpadł w oko, to by zagadał!”. Wyszedłem, ale czekałem chwilę przed wejściem. Rozglądałem się w prawo i w lewo jakbym szukał czegoś. Nie wiedziałem gdzie iść. No i Francuzik wyszedł. Poszedł w kierunku Trafalgar Square. Co miałem zrobić, jak nie pójść za nim? Szedł wolniej niż ja, więc go wyprzedziłem. “Jeśli pójdzie za mną, to będzie znaczyło, że jest zainteresowany”. Dotarłem do kolumny Nelsona i się odwróciłem. Nigdzie go nie było. Trochę zrezygnowany poszedłem na schody przed National Gallery i usiadłem. “Ciągle ja chcę kogoś. Nikt nie chce mnie.” – pomyślałem. “Nie będę już naciskał. Nie chce, to nie. Niech ktoś się sam mną zainteresuje”. Byłem cholernie zmęczony chodzeniem przez cały dzień i jak już odpocząłem patrząc na fontanny i czarne lwy, wstałem i poszedłem w kierunku Charing Cross. Przeszedłem przez bramki do metra i poszedłem ku schodom. Elektryczne były zepsute, więc musiałem zejść zwykłymi. No i z mojej prawej kto? Francuzik. “Ciekawe gdzie jedzie..”. Opuścił schody wcześniej niż ja, więc moglem iść za nim. Okazało się, że jedzie w tym samym kierunku co ja. No to za nim. Zatrzymał się przy mapie linii metra, którą mam jechać, no i (po angielsku) zapytałem:
- Gdzie jedziesz?
Odwrócił się i spojrzał na mnie.
- Do Euston.
- Ja też!
Poszliśmy dalej i zaczęliśmy gadać. Oczywiście spytałem skąd jest, ale odpowiedź już znałem: Francja. Powiedziałem, że jestem z Polski, Czekaliśmy na pociąg i z każdą minutą dowiadywałem się nowych rzeczy o nim. Pochodził z południowo-zachodniej Francji. Był tutaj na kursie językowym. Ciekawiło mnie ile ma lat i jak się dowiedziałem, że ma 16, to się na serio zdziwiłem. Mieszkał w jakimś domu studenckim, czy czymś podobnym, niedaleko King’s Cross. Wysiedliśmy na Euston i przesiedliśmy się na Victoria line, by wysiąść na King’s Cross. Był straszny tłok. Zapomniałem go spytać jak ma na imię. Gdy wysiedliśmy z pociągu, zapytałem go o to.
- Gabriel – usłyszałem i od razu pomyślałem “Kurwa! Archanioł!”. Przedstawiłem się i zacząłem go wypytywać co robi jutro, ale nie wiedział, bo nie znał programu wycieczek swojej grupy. Powiedziałem, że jutro idę do British Museum, a w sobotę chcę robić zdjęcia Londynu nocą.
- Chcesz iść? – trochę się zamotał i odpowiedział, że już robił takie zdjęcia. Doszliśmy do miejsca, gdzie on mógł wyjść, a ja jechać dalej.
- So have a great time – powiedziałem.
- You too. Bye – odpowiedział.
No i on poszedł w swoją stronę, ja w swoją. Wsiadłem do pociągu, a ten ruszył. Przez cały ten czas byłem zarumieniony. Pomimo, że nie wyszło, że się już pewnie nie spotkamy, nie pogadamy, nie wymienimy spojrzeń, to cieszę się, że zagadałem. Nie poddałem się, nie pozwoliłem kolejnej szansie przejść obok nosa. Nie odrzucił mnie jak jeden z tych wielu kolesi. Rozstaliśmy się jak kumple.  Przynajmniej z nim pogadałem, coś o nim wiem, nie jest kolesiem X.

No i wysiadłem na swojej stacji. Doszedłem do siebie, położyłem na łóżku i włączyłem telewizor.

24.07
“Plis stand klia of de klołsing dors”.

Jak dobrze, że jest Hyde Park. Przecież ja bym zwariował.

25.07
Pierdolone gołębie. Niech się unicestwią albo im giry i skrzydła z dupy powyrywam!

28.07
Dobra wiadomość jest taka, że zauważyłem że bardziej od przepakowanych, dobrze zbudowanych kolesi podobają mi się szczuplejsi i wyżsi. Dlaczego jest to dobra wiadomość? Bo łatwiej jest znaleźć wyższego ode mnie i szczupłego kolesia niż przepakowanego, znakomicie zbudowanego księcia-modela, na którego widok nie jeden gej oddałby wszystko za jedną noc. Bardziej podobają mi się blondyni niż wszyscy inni kolesie. Pewnie przez historię z Kutrisem bardziej pociągają mnie biali kolesie. Uraz. Jeśli bym się już zakochał w kimś innej rasy niż ja, no to nic nie poradzę, ale jeśli mógłbym wybierać, to wybrałbym prędzej białego niż czarnego lub żółtego. Nie pociągają mnie po prostu. Kutris miał na pewno na to wpływ. No i może ten murzyn, z którym tańczyłem w Heaven w 2005r.

30.07
Teraz całe to miasto jest na wyciągnięcie ręki. Mogę pójść gdzie chcę czy robić co chcę. Ale mi się nie chce. Wolę sobie siedzieć tutaj, w Hyde Parku i nic nie robić. Nogi mnie bolą od tego łażenia. Dzisiaj byłem w Victoria & Albert Museum. Największe, najbardziej wszechstronne i posiadające najciekawsze zbiory. Można by powiedzieć, że jest to po prostu graciarnia, bo jest tam wszystko związane z antykami, naczyniami, obrazami itp.

Ale to gołębie to bym normalnie.. Szkoda, że nie mogę strzelać z rąk piorunami. Byłoby super.

31.07
Tak się zastanawiałem nad facetami. Żaden z tych, w których się zakochałem czy zauroczyłem nie był mega przypakowany. Właściwie każdy z nich był szczupły lub miał normalną sylwetkę. Żaden z nich nie miał czarnych włosów, większość z nich miała blond lub brązowe włosy. Żaden z nich nie był niższy ode mnie. Byli w miarę dobrze zbudowani. Zawsze zastanawiałem się czym charakteryzuje się facet idealny dla mnie. Myślałem, co łączy tych, do których coś czułem. Co ciekawe, większość z tych, którzy mi się podobali, była hetero. To na serio utrudnia poszukiwania. Pociągała mnie ich męskość. Większości gejów jej brakuje. Szkoda. Byłoby mi łatwiej.

Boże, jaki tu jest spokój. Takie duże miasto, tyle ludzi, a taki spokój.

Dzisiaj jest ostatni dzień lipca. Ciężko jest mi podsumować ten miesiąc. Był przyjemny, owocny w relaks jak i aktywne działania. Przyniósł spokój, odpoczynek, ale nie przyniósł większych zmian.

2.08
‘Michael House’- dom Michała.

Jeśli gdzieś na Ziemi jest choćby przedsionek raju, to jest to sklep Abercrombie & Fitch.


About this entry