VIII: Koniec pewnej znajomości
Tomek utrzymywał kontakt z Andrzejem po zakończeniu liceum. Pisywali na GG, pisali esemesy, czasami Tomek dzwonił do Andrzeja. Wszystko właściwie stało w miejscu. Był zawieszony między starym światem, przepełnionym uczuciem do Andrzeja i tym nowym, pełnym nowych ludzi i szans. Każdy z tych światów brał górę w swoim czasie. Gdy Tomek poznawał kogoś nowego, stary świat przeważnie na chwilę znikał, ale wracał po krótkim czasie. Punkt wyjścia był ten sam – Andrzej. To było bardzo bolesne. Tomek miał momentami dość tego zniewolenia. Chciał poznać kogoś, kto pokochałby go z wzajemnością i uwolnił go od starego świata.
Na pierwszym roku, zimą, Andrzej przyjechał do Tomka. Uczucie nie dawało wolności, Tomek musiał się z nim spotkać. Mieli cały dom dla siebie, na dwa dni – rodzice wyjechali. Tomek czuł jak płonie od środka. Wieczór zapowiadał się nudnawo – telewizja. Było jednak inaczej. W pewnym momencie Tomek położył się obok Andrzeja, potem na jego kolana i tak leżeli i rozmawiali. Kłucie w brzuch przypominało Tomkowi, że to tylko ten wieczór, nie dłużej. Poszli spać. Gdy wstali rano, Tomek zrobił śniadanie, potem gadali i pojechali na dworzec. Pożegnali się. Pociąg odjechał.
Przez kolejny tydzień Tomek miał problem ze sobą, z uczuciami do Andrzeja. Powstał wiersz “11. Uczucie”. Po jakimś czasie ból zesłabł i Tomek szedł dalej przez życie. Czasami coś tam się rodziło na nowo, ale słabsze niż kiedyś, jednak jeszcze nie tak słabe, by zapomnieć.
Minęły wakacje i zaczął się drugi rok. W listopadzie do Tomka zadzwonił Andrzej i poprosił o pożyczkę pewnej kwoty pieniędzy. Tomek się zgodził. Niewola dawała o sobie znać. Był ślepy, nie musiał się długo zastanawiać. Przelał pieniądze tego samego dnia. Miały zostać oddane jak najszybciej się da. Los jednak chciał inaczej. Tomek nie wiedział, że nie odzyska ich tak szybko. Nie wiedział też, że te pieniądze przyczynią się do zakończenia znajomości. By jednak do tego doszło, musiało pojawić się coś jeszcze – chęć do zerwania kontaktu. Tomek jej nie odczuwał.
Dzwonił co jakiś czas do Andrzeja, pytał kiedy dostanie kasę. “Niedługo, już prawie zebrałem całą kwotę”. Moment oddania tych pieniędzy oddalał się z każdym dniem. Tomkowi to jednak nie przeszkadzało. W końcu nadal coś do niego czuł. Spotkali się w przerwie Świątecznej. Pieniędzy nie było. Powstał wiersz “14. Impulsy”. Kajdany nadal nie chciały puścić. Tomek zastanawiał się kto je rozkuje. Nie znał jeszcze odpowiedzi na to pytanie. Pewnie by nie uwierzył, gdyby dowiedział się wtedy kto to będzie.
Pewnego dnia, okazało się, że Andrzej ma laskę. Tomek już przez to przechodził. Andrzej, który miał dziewczynę, to inny Andrzej. Bez niej Tomek mógł myśleć o nim jako o jednostce, jako o człowieku, do którego coś czuje. Z nią – wręcz przeciwnie. Kontakt ograniczał się do minimum. Właściwie nie istniał. Wtedy Tomek poczuł brak uczuć. Do kogokolwiek. Nie czuł nic większego do żadnej osoby. Po prostu pusta przestrzeń. Jakie to było piękne. Nie trwało oczywiście za długo.
W maju do Tomka przyjechał Łukasz, brat Andrzeja. Był u Tomka dwa dni. Wieczorem Tomek masował mu plecy, klatkę, ręce, twarz. “Nawet żadna laska mnie tak nie masowała”. Tomek nigdy jeszcze nie usłyszał takiej pochwały. Łukasz działał na niego bezlitośnie. Następnego dnia poszli do parku i gadali. Pogoda dopisywała. Potem poszli na dworzec. Pożegnali się, Łukasz wsiadł do pociągu. Tomek zwrócił się ku domowi, ale nie poszedł tam od razu. Stał na moście dworcowym i patrzył na pociąg, w którym siedział Łukasz. “Żegnaj”. Serce biło mu bardzo szybko. Słońce pięknie oświetlało dworzec. Od Świata bił spokój. Tomek nie wiedział, że stan zgody w jakim się pożegnał z Łukaszem, nie będzie trwał długo. Kilka dni później Łukasz poprosił Tomka o pożyczkę. Nie było go na nią stać, kwota była bardzo duża, więc odmówił Łukaszowi. Ten, mówiąc bardzo delikatnie, zdenerwował się. Jeszcze nigdy Tomek nie prowadził tak dziwnej, tak niezrozumiałej i tak niedorzecznej rozmowy na GG. Tłumaczył Łukaszowi, że nie może, że go na to nie stać.. Nic nie pomagało. Musiał zerwać kontakt. Robił to wbrew sobie, a właściwie wbrew sercu. Bolało. Przez parę miesięcy. Z tego bólu zrodził się wiersz “16. Dusza”. Tomek potrzebował czasu dla siebie. Tylko dla siebie. Nie wiedział, że to pragnienie zostanie zaspokojone. Po wielokroć.
Będąc w Londynie doszedł do pewnych wniosków, z których zrodziły się postanowienia. Dużo myślał o Łukaszu. Nie wiedział, dlaczego był na niego tak zły, dlaczego Łukasz traktował go jak gówno. Pewnego ranka przebudził się z poczuciem znania odpowiedzi na to pytanie. Zasnął ponownie, by obudzić się spokojnym, ale zapomniawszy o co chodziło. Nie martwił się o to tak bardzo. Pomyślał sobie, że przecież nie musi mieć z nim kontaktu. Czuł, że chce go utrzymywać, ale rozum mu podpowiadał inaczej. Myśląc o Andrzeju miał podobne odczucia. Tutaj rozum okazał się nawet trochę silniejszy. Tomek nie umiał jednak przestać o nim myśleć. Nadal tlił się w nim mały ogień, który wymagał ugaszenia. Nie chciał już go kochać. Nie kierował się już sercem. Miał dość. Chciał, by Andrzej nie był już częścią jego aktualnego życia, żeby był częścią historii. Gdyby ktoś kilka miesięcy wcześniej powiedział mu, że sam podejmie taką decyzję, pewnie by się zaśmiał. Postanowił mianowicie, że zakończy znajomość z Andrzejem. Ta myśl spłynęła na niego pewnego dnia, gdy przechadzał się po centrum. Gdy do niego dotarła, czuł się ja po kojącej kąpieli zmywającej troski całego dnia. Poczuł spokój.
Pobyt w Londynie odmienił jego myśli, jego odczucia. Gdy wrócił do Polski, świat był inny, odmieniony. Pachniał inaczej. Był lepiej i wyraźniej widoczny. Tak, jakby ktoś wziął do ręki dobrze naostrzony ołówek i narysował Świat na nowo, dokładniej.
Wrócił do domu. Nie wprowadził jednak wszystkich postanowień od razu w życie. Andrzej wisiał mu kasę, którą Tomek chciał odzyskać. Powoli zmieniał nastawienie do niego i jego brata. Postanowił napisać na GG do Łukasza. “Nie mam nic do stracenia” – myślał. Napisał więc. Był bardzo zdenerwowany. Bał się niezrozumiałej rozmowy, krzyku przez Internet. Odpowiedź była jednak normalna. Rozmawiali tak dwa wieczory. Tego pierwszego Tomek się cieszył, że odzyskał z nim kontakt. Drugiego wieczoru Łukasz poprosił Tomka o pożyczkę. Zastanawiał się kilka minut. Po chwili się zgodził i zaraz potem przelał pieniądze. “Oddam Ci je jak najszybciej się da”. Tomek gdzieś to już słyszał..
W tym czasie powstał wiersz “17. Wschody”. Tomek bardzo się martwił o to kiedy odzyska pieniądze. Kilka dni później miał spotkać się ze swoją klasą z podstawówki. Przy okazji chciał się spotkać z Andrzejem.
I nadszedł ten dzień. 23 sierpnia. Umówili się przy domu Andrzeja. Pojechali na obiad. Nie rozmawiali ze sobą bardzo długo, więc gęby się im nie zamykały. Tomek czasami łapał się na tym, że nie słucha i gapi się na Andrzeja, w jego błękitne oczy. Po wymianie podstawowych informacji zaczęły się poważniejsze rozmowy: jak Andrzejowi jest z laską, czy to coś poważniejszego niż z tą poprzednią i tak dalej. Po obiedzie wsiedli w samochód i pojechali za miasto. Dzień był ciepły i słoneczny. Okolica prezentowała się pięknie. Oczy nie mogły się nacieszyć widokami. Trafili do jakiejś wsi, skręcili. Krajobraz był przepiękny. Chylące się ku zachodowi Słońce, rozmywało błękit nieba i zalewało całą okolicę swoim blaskiem. Zieleń traw współgrała z bezchmurnym nieboskłonem. Wjechali na polną drogę. Nie mogli jechać dalej – droga była zbyt zarośnięta. Wysiedli więc i poszli pieszo ku pagórkowi nieopodal. Ciągle gadali na poważne tematy. Usiedli obok siebie na trawie. Tomek zaczął gadać o tym co czuje do Andrzeja. Wylał to z siebie. Andrzej nie powiedział za dużo, starał się pocieszyć Tomka, ale to nie pomogło.
T: Boję się tylko dwóch dni w swoim życiu. Domyśl się jakich.
A: Mój ślub?
T: No i Twój pogrzeb, o ile dożyję. Jak chciałbyś mnie zaprosić na ten ślub, to ok, ale na wesele mnie nie zapraszaj, bo ich nie lubię.
Łza kręciła się w oku Tomka.
T: Wyobrażasz sobie coś takiego, że przyjeżdżam do Ciebie do chaty, Ty już po ślubie, dzieci, żona, praca?
Serce biło mocniej. Chciał bardzo się przytulić do Andrzeja. Oparł swoją głowę o jego ramię. Andrzej go objął. Łzy już kapały. Ale tylko chwilę. Gadali. Andrzej wyjął z kieszeni swój portfel, pokazał Tomkowi zdjęcie swojej laski. Była ładna. Pod jej zdjęciem Andrzej miał swoje zdjęcie paszportowe.
A: Zostało mi jak byłem u fotografa. Wszystkie wykorzystałem tylko nie to.
T: Widocznie miało zostać. Mogę je wziąć?
Andrzej się zgodził. Zdjęcie wylądowało w portfelu Tomka. Siedzieli tak chwilę i gapili się na pole. Zboże falowało jak morze, wydawało się bezkresne. Tomek chciał się przytulić do Andrzeja. Bardzo. Nie wytrzymał. Musiał o to zapytać.
A: Dobra, ale tylko jeśli się zgodzisz bym prowadził do miasta.
Na twarzy Andrzeja pojawił się żartobliwy uśmiech. Tomek nie wiedział czy się zgodzić. Nie mógł wytrzymać, nie umiał odmówić. Andrzej był tak blisko, a mógł być jeszcze bliżej.
T: Ok.
Tomek usiadł na kolanach Andrzejowi, przodem do jego twarzy. Miał go między swoimi kolanami. Wtulił się w niego i patrzył przed siebie. Andrzej go objął.
T: To nie jest Twoja wina, ani moja. Niczyja. Świat tak chciał, bym coś do Ciebie poczuł. Ty jesteś hetero, ja homo. Nikt z nas nie jest tutaj winny.
Andrzej się zgodził. Tomek spojrzał mu na twarz.
T: I te Twoje błękitne oczy. Cholera. I jak tutaj się nie zakochać?
Tomek czuł ciepło. Było mu bardzo dobrze. Czas na chwilę się zatrzymał. Siedział na Andrzeju i zamknął oczy. Czuł jak Słońce grzeje mu plecy. Czuł zapach łąk, lata. W pewnym momencie poczuł jak ze środka jego splotu słonecznego coś wypływa. Energia. Jakby wyleciało z niego milion baniek mydlanych i wzniosło się w powietrze wokół nich, jakby rozlały się nad łąkami, nad drogą. Jakby wiatr delikatnie je rozwiał po okolicy. Czas nadal stał w miejscu. Poczuł w brzuchu pustkę, oczyszczenie. Tak jakby wyjęto z niego jakieś kamienie. Czas znowu zaczął płynąć. Umówili się, że Andrzej wpadnie do Tomka, do Poznania jakoś we wrześniu lub październiku.
A: Zbieramy się? Nogi mnie już bolą.
Poszli w kierunku samochodu. Andrzej prowadził do miasta, potem się zamienili. Tomek odwiózł go, pożegnał się i pojechał na spotkanie ze swoją klasą. Minęło w miłej atmosferze. Wracał do domu nocą. Z płyty leciała bardzo delikatna, ale smutna muzyka. Do głowy wskoczyła mu smutna myśl: “Brat z laską nie mogą się dogadać co do jakichś pierdół, a ja nawet nie mogę z nim być.. “. Łzy lały się gęsto. Prawie nie widział drogi.
Dopiero kilka tygodni później zrozumiał, że wtedy na tej łące uleciała z niego miłość do Andrzeja. Już go nie kochał. Ogień ugasł.
Zbliżał się trzeci rok, kasa by mu się przydała. W październiku zaczął wydzwaniać do Łukasza i go męczyć o zwrot pieniędzy. Po dwóch tygodniach pożyczona kwota wpłynęła na konto. “Jeszcze tylko Andrzej”. Nie chciał się już z nim spotkać. Zaczął go męczyć o kasę po kilku dniach. Tutaj sprawa miała się gorzej. Andrzej zarabiał mniej. Tomek wiedział, że odzyskanie pieniędzy od niego będzie trudniejsze. Dzwonił jednak często. “No już właściwie mam tę kasę”. Pewnego dnia Tomek zadzwonił po raz kolejny by dowiedzieć się jak się sprawy mają. Andrzej nie odbierał. Potem była to już norma. Trwało to kilkanaście dni. “Niech się pierdoli”. Zadzwonił do Łukasza. Ten powiedział, że nie wie o co chodzi z Andrzejem. Sprawa zaczęła Tomka wkurzać. Trwało to już trochę, nerwy w nim się kumulowały. Zadzwonił do Łukasza i powiedział, że ma przekazać Andrzejowi, że muszą pogadać. Tak też się stało. Tomek zadzwonił o umówionej godzinie. Za pierwszym razem Andrzej nie odebrał. Stało się to dopiero za drugim podejściem. Tomek miał bardzo srogi głos. Sam się zdziwił, że aż tak srogi. Nigdy siebie tak nie słyszał.
T: Dlaczego nie odbierałeś?
A: Chciałem sprawdzić, jak długo wytrzymasz bez kontaktu ze mną.
T: Już niedługo się przekonasz jak długo.
Andrzeja zatkało. Zauważył, że Tomek ma bardzo ostry głos. Padło oczywiście pytanie o pieniądze. “Na początku listopada”. Tak się oczywiście nie stało. Usunął ich numery z GG.
Teraz problem był po stronie Łukasza. Andrzej przekazał mu pieniądze, by ten przelał je na konto Tomka. Telefon znowu oczekiwał na łaskawe odebranie przez Łukasza. Nie doczekał się tego zbyt wcześnie. Gdy w końcu się udało, Tomek usłyszał, że konto Łukasza jest zablokowane i że ten idzie do banku złożyć wniosek o jego odblokowanie. Procedura trwała długo. Łukasz znowu nie odbierał. Ile nerwów to kosztowało Tomka. Zadzwonił do Andrzeja. Był zdziwiony, że kasa jeszcze nie wpłynęła. “Nie mam już na to nerwów” – myślał Tomek. By zakończyć tę znajomość, musiał odzyskać pieniądze, chciał by wszystkie sprawy zostały zamknięte.
W Wigilię zadzwonił telefon Tomka. Na wyświetlaczu pojawiło się imię: “Andrzej”. Odebrał.
A: No cześć Tomek. Chciałem Ci złożyć życzenia.
Tomek też mu je złożył. Miał obojętny głos. Nie musiał pytać o kasę. Andrzej sam powiedział, że pieniądze wpłyną do 10 stycznia.
Był 31 grudnia, południe. Tomek miał włączony komputer, gadał z przyjaciółką. Nagle dostał wiadomość od Łukasza.
Ł: Adres?
Tomek podał wszystkie potrzebne informacje. Dostał o 50 zł za dużo.
Ł: Za to, że czekałeś.
Ł: Wszystkiego dobrego w nowym roku. Pozdrawiam. Pa.
T: Dzięki. Również. Pa.
Zadzwonił do Andrzeja. Powiedział, że pieniądze wpłynęły. Ten był zaskoczony, że tak szybko. “Szybko?” – pomyślał Tomek. Powiedział, że nie widzi sensu kontynuowania tej znajomości. Andrzej był zdziwiony.
T: Nie chcę jednak za sobą palić mostów. Możemy najwyżej utrzymywać kontakt na tym poziomie jak teraz.
Poziom ten był właściwie żaden. Tomek nie miał numeru Andrzeja na GG, nie pisał do niego. Czasem Andrzej sam do niego pisał, ale wychodziło na to, że właściwie nie mają kontaktu, więc Tomkowi to nie robiło różnicy. Złożyli sobie życzenia noworoczne i zakończyli rozmowę.
Spojrzał za okno. Niebo było bezchmurne, miało pomarańczowo-niebieski kolor. Dzień był spokojny i przesiąknięty światłem. Słońce było zimowe, niskie. Odczuwał spokój i oczyszczenie. Promienie delikatnie muskały drzewa. Poświata przez okno wlewała się do domu. Czuł się niesamowicie. Zamknął oczy. Chciał poczuć smak swojego ulubionego wina. Właściwie go poczuł.
Był już wolny. Uwolnił się.
Sam.
About this entry
You’re currently reading “VIII: Koniec pewnej znajomości,” an entry on YHL
- Published:
- 3 styczeń 2009 / 11:57 pm
- Category:
- Opowiadania
- Tags:
- gej, homoseksualizm, koniec, miłość, Opowiadania, opowiadania gejowskie, znajomość
2 Comments
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]