X: Maj, czerwiec, ale już nie lipiec..
Ech. Bartek, Bartek, Bartek..
Pomimo tego, że Tomek myślał, że się uwolnił od uczuć do Bartka, to niestety tak nie było. Po około dwóch tygodniach spadł z deszczu pod rynnę. Znowu czuł to samo. Ta przesoczysta pasja miłości. Na samą myśl o nim rozpływał się. Nie panował nad tym choć chciał.. A może nie chciał? Sam nie wiedział. Wiedział tylko, że to do niczego dobrego go nie zaprowadzi..
I tak się stało. W międzyczasie wiele się wydarzyło.. Tomek zachowywał się tak jak dawniej.. Pomagał Bartkowi w wielu sprawach, czasami rzucał wszystko byle mu tylko pomóc.. Maj, czerwiec.
Bartek wyjeżdżał na około dwa tygodnie. W przeddzień wyjazdu zdecydował, że wyprowadza się z wynajmowanej kawalerki. No to hyc. Pomoc.
Po zakończeniu pracy wrócili do Tomka do mieszkania. Chciał bardzo poleżeć z Bartkiem. Poczuć, że leży obok i tak chwilę pobyć. Zaczął go o to prosić. Nalegać, marudzić. Bartek się wkurzył. Cisza.. Atmosfera się skopała. “Pomagałeś mi, bo chciałeś otrzymać coś w zamian?”. Była to nieprawda. Tomek pomagał Bartkowi, bo go kochał. Bo gdy się kogoś kocha, to się nie myśli, po prostu się pomaga, działa. Nie chciał nic w zamian, niczego nie oczekiwał.. Robił to, bo kochał. Usłyszał tego wieczoru, że już o uczuciach Tomka do Bartka i Bartka do Tomka gadali i że Bartek nigdy nic do Tomka nie poczuje. Wiadro zimnej wody. Albo tysiąc.
No i wyjechał. Skończył się czerwiec. Atmosfera nie była za ciekawa. Nawet gadanie na GG nie było zbyt miłe. Trochę sztywne.. Tomek miał swoje obowiązki, rytm dnia. Myślał o Bartku. Ale teraz nie było już “może”, “kiedyś” itp. Było jedno słowo. “Nie”. I koniec. Nic więcej. Na każdą myśl reagował tak samo. “Nie”. I to pomogło. To jest złota broń. Trzeba być twardym, bezwzględnym wobec siebie, by się odkochać. To boli, to pochłania bardzo dużo energii i uczuć, ale działa. Co ciekawe, Tomek nie leciał już na Bartka. Nie czuł żądzy obcowania z nim seksualnie nic a nic. Widział i nadal widzi, że Bartek jest przystojny, ale już go to nie rusza. Jak brat. U brata też można zobaczyć takie rzeczy, ale to nas nie rusza.
Zaczęło być lepiej. Rozmowy na GG nabierały smaku, treści. Bartek wrócił. Zaczęli znowu się spotykać. Wszystko właściwie było tak samo z małymi różnicami. Teraz Tomek już nie zgadzał się na wszystko, nie rzucał wszystkiego na jedno słowo.. Teraz był taki, jaki był dla innych swoich kumpli. Bartka to bolało, zrozumiałe.. Ale tak musiało być. Tomek go już nie kochał, więc nie było taryfy ulgowej.. Można powiedzieć, że było tak, jak być powinno od początku. Lipiec. Inny miesiąc, inny czas, inne uczucia. Albo raczej ich brak.
Suma summarum to było dziwne.. Nie czuć nic do niego.. Ale to było też jak błogosławieństwo.
Spotykali się. Jedli razem obiady. Kolacje. Gadali. Tomek nadal widział czar jego uśmiechu, błysk w oczach, uwielbiał jego chichot i momentami bezsensowne, prześmieszne zachowania, czuł uwodzicielski zapach jego perfum. Ale to działało inaczej. Było “nie”, które zamykało wszystkie furtki. Było jak dawniej, ale z jedną małą różnicą. Tomek już go nie kochał.
Jakoś w sierpniu Bartek w nocy napisał esemesa do Tomka. “.. a tak przy okazji, co teraz czujesz do mnie, w sensie jakie emocje żywisz?”. “Coś jak do brata”. “To fajnie
“.
About this entry
You’re currently reading “X: Maj, czerwiec, ale już nie lipiec..,” an entry on YHL
- Opublikowano:
- 17 sierpień 2009 / 12:15 am
- Kategoria:
- Opowiadania
2d Komentarze
Jump to comment form | comment rss [?] | trackback uri [?]