XI: Kamil
Wcześniejsze opowiadania opisują życie Tomka z pominięciem pewnego bardzo istotnego faktu, a właściwie osoby. Tomek prawdopodobnie kochałby Andrzeja dłużej i czuł się znacznie gorzej gdyby nie pewien człowiek. Kamil.
Co ciekawe, Tomek nigdy Kamila nie poznał osobiście. Znalazł go w internecie w okolicach maja 2008 roku. Krótki opis, kilka zdjęć. Zdjęć, które sprawiły, że serce Tomka zabiło mocniej, szybciej. No to wiadomość. I zaczął się bardzo przyjemny, momentami śmieszny kontakt.
Kamil jest w wieku Tomka. Mieszka w Lublinie. Blondyn z niebieskimi oczami. Kocha tańczyć. Szczególnie do hip-hopu. Pali. Jak się okazało później, w pewien szczególny sposób trzyma papierosa. Do twarzy mu z tym.
Pisali przez czerwiec, wakacje, wrzesień z małymi przerwami. GG. W październiku zaczęły się rozmowy na Skype. Po kilka godzin dziennie. Telefony.
W tym czasie Tomek nie czuł się najlepiej. Męczyło go uczucie do Andrzeja. Pomimo, że 23 sierpnia wszystko miało z niego wyjść, to jakaś cząstka wspomnień w nim tkwiła. Chciał o tym wszystkim zapomnieć, zrzucić kajdany i poczuć zapach wolności. A najlepiej miłości. Pełnej. Dwuosobowej.
Kamil był bardzo sympatyczny, śmieszny, a czasami tajemniczy. Prowadził rozmowę w przyjemny sposób. Każda rozmowa była dla Tomka czymś nowym. Poznawał człowieka nie mogąc podać mu ręki, nie mogąc być bliżej niego. Okazało się, że Kamil ma przyjemny charakter, co prawda trochę skomplikowany, ale prawdopodobnie byłby w stanie z nim żyć.
Zaczęło się dzwonienie na dobranoc. Oczekiwanie na jego głos w słuchawce. Delektowanie się nim. Delektowanie się przerwami między słowami, ciszą, świadomością tego, że jest tam, że słucha, że pali papierosa, wypuszcza z siebie ten dym (Bogu dzięki, że nie było go czuć). Kiedyś z ust Tomka padło pytanie: “Chciałbyś tu teraz być?”. Odpowiedź była pozytywna. Fala ciepła przeszła przez ciało Tomka. W słuchawce była cisza, przecięta dźwiękiem wypuszczanego z ust dymu.
Podczas telefonu na dobranoc często padało pytanie do Kamila: “Na którym boku dzisiaj będziesz spać?”. Za pierwszym razem Kamil był trochę zdziwiony i zapytał po co Tomkowi ta informacja. “Bo chciałbym wiedzieć jak dzisiaj mam spać”. Chciał spać tak, jakby spali razem. Chciał spać tak, jakby Kamil był tuż obok.
Pierwszy raz ktoś też chciał. Tomek chciał. Kamil chciał. Przeważnie kończyło się na tym, że Tomek chciał. Druga osoba już nie. Ból. Czasami męka. Dochodzenie do siebie. Teraz było inaczej. Teraz Kamil chciał z nim zasnąć. Chciał leżeć przy nim i zasnąć. Tomek nie mógł przestać o tym myśleć. Gdy zasypiał myślał o nim.
Tomek bardzo chciał by się poznali w rzeczywistości. W głowie świtała mu myśl by pojechać do Kamila. Perspektywa spędzenia kilku godzin w pociągu nie była zbyt zachęcająca, lecz przeżyłby to. Problem polegał na tym, że Kamil mieszkał z rodzicami. Tomek chciał by nie byli niczym skrępowani. Chciał mieć go dla siebie. Na wyłączność. Mieszkał sam w Poznaniu, więc lepiej by było, gdyby Kamil przyjechał do niego. Nie było końca próśb.
Nagle, w listopadzie, pewnej niedzieli, kontakt się urwał. Przestali pisać, gadać. Tomek nie wiedział o co chodzi. Coś umarło. Trudno mu było zapomnieć o Kamilu. Myślał co robi, gdzie jest.. Kolejna porażka.
Pomimo tego, że kontakt umarł, to umarło w Tomku coś jeszcze. Ani Tomek, ani Kamil nie byli tego przez cały czas świadomi. Miłość do Kamila weszła na miejsce miłości do Andrzeja. A gdy skończył się kontakt z Kamilem nie było ani jednej, ani drugiej. To Kamil był przyczyną wymarcia uczucia do Andrzeja. Nikt inny.
Kilka miesięcy później, zimą, w styczniu Kamil się odezwał jak gdyby nigdy nic. Tak, jakby wczoraj gadali. Tomek był zdziwiony, lecz podjął temat. Znowu GG, znowu Skype. Ale było inaczej. Pomimo, że Tomek chciał, już nie było tej energii, którą czuł wcześniej. Nie było magii.
Okazało się, że w listopadzie Kamil poznał pewnego chłopaka. Miłość. Tomek poczuł się jakby dostał w twarz. Szybko się z tego otrząsnął. Przestał myśleć o Kamilu w ten sposób. Stwierdził, że nie ma sensu. Choć Kamil był pierwszym facetem, który chciał wtedy, gdy chciał Tomek, nie było już sentymentów.
I w lutym znowu urwanie kontaktu. Jakoś wiosną Kamil znowu się odezwał. Rozmowy, śmiechy, chichy. Okazało się, że jest ktoś inny. Patryk, który mieszkał we Francji. Niesmak. Tomek miał cichą nadzieję, że może.. Ale nie. Był Patryk. Tomek poczuł się jak stary niechciany mebel – niby niepotrzebny, ale szkoda go wyrzucać. “Miłość nie wybiera” – przyszło mu do głowy. Nic nie mógł zrobić.
Na juwenaliach w Poznaniu miał zagrać ulubiony zespół Kamila. “Może przyjadę?”. W Tomka wstąpiła nadzieja. Skończyło się na słowach. Gdy był na tym koncercie mocno o nim myślał.
W czerwcu nadal gadali. Tomek zaczął myśleć o tym, czy Kamil chciałby przyjechać na kilka dni w lipcu do Poznania. W końcu byłyby wakacje – nie byłoby wymówki, że studia, że zaliczenia. Prośby były bardzo usilne. Dużo nie brakowało. W którymś z pierwszych dni lipca Kamil napisał, że nie przyjedzie. Kolejny zawód, szary dzień.
W te same wakacje, jakoś na początku sierpnia Kamil znowu zaczął pisać. Tomek wiedział, że ulubiony zespół Kamila będzie znowu grać w Poznaniu. “Może przyjedzie?”. Pisali. Rozmawiali właściwie codziennie. I nagle cisza. Brak reakcji na GG, na esemesy, cokolwiek. Tomek bał się najgorszego. Napisał do niego esemesa: “Kamil? Żyjesz?”.
Szedł, słuchał muzyki, był przed Teatrem Nowym. Nagle esemes: “Tak. Ja żyję, ale mój ojciec niestety nie”.
Tomek stanął jak wryty. Chciał zadzwonić, ale bał się, że Kamil może nie dać rady. Napisał, czy może zadzwonić. “Nie. Jakoś daję radę”.
Pisał do Kamila co jakiś czas. Chciał mu pomóc, nie wiedział jak. Nie mógł do niego pójść, nie mógł go przytulić go na pocieszenie, wyszeptać do ucha słów wsparcia. A tak bardzo chciał.
Pod koniec sierpnia, na parę dni przez koncertem ulubionego zespołu Kamila, Tomek zauważył, że Kamil jest na GG. Od razu napisał. Okazało się, że ten ma dużo spraw na głowie, że poza swoimi sprawami musi się teraz zajmować tym, czym zajmował się ojciec. Nie miał czasu dla siebie. “Może pod koniec września Patryk do mnie przyjedzie”. Tomkowi od razu odechciało się myśleć o tym czy Kamil przyjedzie. Stwierdził, że nie ma sił. W końcu i stare meble kiedyś nie wytrzymują.
Tomek był wdzięczny Kamilowi za to, że odkochał go w Andrzeju. Pomógł mu w bardzo trudnym czasie i nieświadomie sprawił, że blizna po tak bolesnej miłości się ostatecznie zagoiła. Możliwe, że mogła powstać jeszcze jedna miłość, ale tak się nie stało.
Ulubiony zespół Kamila ponownie zagrał w Poznaniu. Tomek był na tym koncercie. Kamil nie.
About this entry
You’re currently reading “XI: Kamil,” an entry on YHL
- Opublikowano:
- 29 sierpień 2009 / 8:11 pm
- Kategoria:
- Opowiadania
1 komentarz
Jump to comment form | comment rss [?] | trackback uri [?]